Termin: 10 grudnia 2017 – 18 lutego 2018
Zbiór porcelanowych lalek pani Teresy Waydowicz liczy około 1300 eksponatów i jest jednym z największych w Europie. Jego uzupełnieniem są akcesoria takie jak: gondola, wóz cygański, powozy, filiżanki, huśtawki, foteliki czy też mebelki.
Pani Waydowicz miłością do lalek zapałała ponad 20 lat temu, kiedy będąc na wycieczce we Włoszech na jednej z wystaw sklepowych w Asyżu zobaczyła „małe porcelanowe cudo”- jak często określa swoje lalki. Wtedy skromne zasoby finansowe nie pozwoliły na dokonanie zakupu. Pierwszą lalkę za zdecydowanie mniejsze pieniądze Pani Teresa kupiła w Pewexie i od tego czasu zaczęła się lalkarska pasja.
Wszystkie zgromadzone lalki zachowały oryginalne stroje, niektóre są wyposażone w pozytywki i potrafią poruszać głową i kończynami do taktu wygrywanych przez nie melodyjek. Wśród lalek znajdują się też prawdziwe unikaty, jak np. lalka pochodząca z przełomu XIX i XX wieku, wyprodukowana w manufakturze najsłynniejszego wytwórcy porcelanowych lalek, Armanda Marseille’a i dzieła sygnowane przez amerykańską firmę Franklin Mint z Pensylwanii, działającą od 1964 roku.
O swojej kolekcji właścicielka opowiada tak: obok lalek porcelanowych znalazły tu swoje miejsce zarówno te z paper mache, jak i szmaciane, a także celuloidowe. Pochodzą z całego świata i są różnorodne. Można je podzielić na grupy tematyczne np. lalki w strojach ślubnych, baby-jagi i czarownice, lalki-modelki, lalki – tzw. egzotyki pochodzące z różnych części świata jak: Hiszpania, Chiny, Kostaryka czy ziemia afrykańska; lalki grające na instrumentach muzycznych takich jak skrzypce, czy fortepian, lalki w stylu Art-Deco.
Najmłodsze lalki mają trzydzieści, może czterdzieści lat. Mam takie, które mają ponad osiemdziesiąt, a nawet około stu lat. Moja pierwsza lalka, która dała początek kolekcji, ma ponad 30 lat. Lalki mają oryginalne stroje. Nie zmieniam ich, nawet jeśli są bardzo zniszczone, ponieważ wychodzę z założenia, że zachowując ich oryginalny charakter, zachowuję tak naprawdę ich dusze, ich życie. One kiedyś mieszkały u kogoś w różnych warunkach. Gdyby mogły mówić, to opowiedziałyby niejedną ciekawą i przerażającą, albo wspaniałą historię. Ich strój, wygląd często świadczy o tym, co przeżyły.
Każda jest inna. Mam dwie pary bliźniacze, ale nie mam dwóch identycznych lalek. Często spotykam podobne, ale nigdy nie są one takie same. One nigdy nie będą jednakowe, dlatego, że manufaktury, które je tworzą działają na tej zasadzie: pewna liczba osób wykonuje główki, które są robione z matrycy (a więc teoretycznie powinny być identyczne), następnie każdy robi strój, fryzurę, makijaż, na swój niepowtarzalny sposób. Każda lalka musi być w czyichś rękach, to jest tak jak z robionymi ręcznie bombkami choinkowymi. Tego nie da się zrobić maszynowo i dlatego one nigdy nie będą identyczne. Ponadto lalka musi mieć strój, uczesanie i wszystkie elementy zgodne z epoką jaką ma reprezentować. W domu chodzę slalomem. Ponad 900 lalek znajduje się w kartonach i naprawdę nie mam już ich gdzie pomieścić. Chciałabym mieć pomieszczenie, w którym zorganizowałabym stałą wystawę swojej kolekcji. Z informacji jakie posiadam, jedna z takich wystaw znajduje się w Paryżu, gdzie ojciec wraz ze swoim synem zgromadzili blisko 600 lalek. Prawdopodobnie moje muzeum byłoby więc największym tego typu w Europie!
